Natalia Zwolińska

Część szkół zamknęła swe podwoje, a inne z niepokojem patrzą w przyszłość

Część szkół zamknęła swe podwoje, a inne z niepokojem patrzą w przyszłość
Natalia Zwolińska

W mieście dwie szkoły podstawowe w tym tygodniu przeszły na nauczanie zdalne. W jednej sytuacja robi się trudna. Co dalej ze skierniewicką oświatą?

W SP nr 7 oraz w w SP w „Klasyku” w tym tygodniu odbywało się zdalne nauczanie. Szkoły zrezygnowały z edukacji stacjonarnej w związku z powiększającą się liczbą nauczycieli i uczniów objętych kwarantanną.

- Po rozmowach z sanepidem i organem nadzorującym podjęliśmy decyzję o przejściu na zdalne lekcje. W naszej szkole mamy jeden potwierdzony przypadek zachorowania u nauczycielki i bardzo dużą grupę uczniów i nauczycieli na kwarantannie. Pojawiły się zatem problemy z zastępstwami. Zdalne nauczanie umożliwiło nam zapewnienie uczniom lekcji, ponieważ nauczyciele z domu prowadzą zajęcia. W trybie stacjonarnym nie było by takiej możliwości - mówi Marek Czarnota, dyrektor SP nr 7.

W trybie hybrydowym zajęcia odbywają się w SP nr 9. Klasy 6-8 mają zajęcia zdalne. Młodsze klasy wciąż uczą się stacjonarnie.

- Nie wiem, czy uda nam się utrzymać tę sytuację. W chwili obecnej nie ma 30 nauczycieli. 19 jest na kwarantannie, a pozostali na zwolnieniach lekarskich. Mamy potwierdzony przypadek COVID-19 u jednego z nauczycieli, a 5 lub 6 kolejnych czeka na badanie. Na szczęście w edukacji wczesnoszkolnej nie mamy nikogo na kwarantannie. Dzięki temu, że jesteśmy szkołą integracyjną i mamy nauczycieli wspomagających, dajemy sobie jeszcze jakoś radę - mówi Mariola Oporska, dyrektor SP nr 9.

W pozostałych szkołach podstawowych w Skierniewicach sytuacja na razie jest opanowana. Wszyscy dyrektorzy placówek liczą, że taki stan utrzyma się jeszcze długo. Zdają sobie sprawę, że nauczanie stacjonarne jest znacznie efektywniejsze niż zdalne.

- Obecnie nie widzimy zwiększonej liczby nieobecności uczniów. Działamy i bardzo nas to cieszy. Chociaż sytuacja jest wyjątkowa i zarówno rodzice, nauczyciele, jak i wszyscy pracownicy szkoły żyją w stresie. Każdy z nas z uwagą obserwuje co się dzieje, jednak liczymy, że szkoła będzie pracowała jak najdłużej. Oczywiście jesteśmy przygotowani na przejście na zdalne nauczanie, jednak uważam to za ostateczność - mówi Sławomira Wenus, dyrektor SP 5.

Pierwszą szkołą, która już wcześniej została zmuszona wprowadzić zdalne nauczanie, była SP nr 4. Stało się to zaraz na początku roku szkolnego.

- Mamy w chwili obecnej kilkoro dzieci i trzech pracowników obsługi na kwarantannie. Sytuacja jest opanowana i nie widzimy, póki co, zagrożenia przejściem na zdalne nauczanie. Chcielibyśmy jak najdłużej pracować normalnie. Jednak każdy zdaje sobie sprawę, że sytuacja rozwija się bardzo dynamicznie i wszystko może się zdarzyć. Przekonaliśmy się o tym już we wrześniu, dlatego ewentualne nauczanie zdalne nas nie przeraża - mówi Barbara Karwat, dyrektor SP nr 4.

Dyrektor SP nr 2 w Skierniewicach, Artur Błażejewski, zapewnia że w szkole sytuacja jest dobra. Na kwarantannie przebywa kilkoro dzieci i kilku pracowników placówki.

Nie było jeszcze żadnego potwierdzonego przypadku wirusa.

- W naszej szkole przebywa tylko jedna nauczycielka na kwarantannie. Wszystko przez to, że jej dziecko trafiło na kwarantannę. Nie odnotowujemy wzrostu nieobecności wśród dzieci. Sytuacja w szkole jest dobra, ale oczywiście nie wiadomo, co przyniosą najbliższe dni. Mamy nadzieję, to wszystko się uspokoi - mówi Paulina Borgulska, wicedyrektor SP nr 1.

Natalia Zwolińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

tygodnikits.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.