Eugeniusz Bodo sprawcą tragedii pod Łowiczem

Czytaj dalej
Fot. Archiwum Wojciecha Słoniewicza
Aneta Kapelusz

Eugeniusz Bodo sprawcą tragedii pod Łowiczem

Aneta Kapelusz

Czy Bodo prowadził samochód po pijanemu? Nie wiadomo, ale od tego tragicznego wypadku aktor profilaktycznie nigdy już nie tknął alkoholu.

W telewizji leci właśnie popularny serial o słynnym aktorze Eugeniuszu Bodo. Być może na ekranie telewizorów zobaczymy także rekonstrukcję wydarzeń, które miały miejsce z udziałem aktora w naszym regionie, na obrzeżach Łowicza. Gdyby to się jednak nie stało, przypomnijmy tę tragiczną historię, która była szeroko komentowana w przedwojennej prasie.

Eugeniusz Bodo był fanem automobilizmu. Posiadał eleganckiego, sześciocylindrowego chevroleta i chętnie podróżował nim ze znajomymi. 25 maja 1929 roku wraz z kolegami z rewii, w której występował: Zofią Oldyńską i Wiktorem Konopką-Rolandem wyruszyli do Poznania. Jechali też z nimi bracia Michał i Marian Raczek. Bracia prowadzili kursy na prawa jazdy, na które uczęszczał m.in. Eugeniusz Bodo. Zaprzyjaźniona orkiestra przed wyjazdem artystów grała dla humoru tango „On nie powróci już”, co niestety okazało się mroczną przepowiednią.

Do tragedii doszło ok. 2 w nocy na przedmieściach Łowicza. Budowano wówczas most na rzece Bzurze i wyznaczono źle oznakowany objazd. Chevrolet Eugeniusza Bodo uderzył w stertę kamieni i spadł z nasypu. Tancerka Zofia Oldyńska złamała rękę. Aktor, Witold Konopka-Roland doznał poważnych urazów i wkrótce zmarł.

Czy Bodo prowadził pod wpływem alkoholu?

Nikt tego w tamtych czasach dokładnie nie sprawdzał. Reszta towarzystwa, łącznie ze śp. Witoldem Rolandem, była pod wpływem (tak stwierdzili „po zapachu” łowiccy policjanci). Jak by nie było, Eugeniusza Bodo skazano go na pół roku w zawieszeniu na trzy lata za spowodowanie wypadku. Od tego momentu, Bodo profilaktycznie nigdy już nie tknął alkoholu. Odmawiał nawet udziału w intratnych reklamach wódek. Karę wymierzono również burmistrzowi Łowicza Kazimierzowi Bacia i jego zastępcom za brak należytego zabezpieczenia zakrętu.

Świadek wydarzenia młynarz Reichert zeznawał, że słyszał jakby dźwięk lecącego samolotu, a okazało się, że to samochód pędził z wielką (jak na owe czasy) szybkością 30 km na godzinę. Wariat! „Powiedziałem do brata, że ci, co jadą, na pewno zwalą się do rowu. I stało się.”

Wdowa po Witoldzie Rolandzie zażądała od magistratu Łowicza 180 tysięcy złotych odszkodowania. Po dwóch latach ciągnącego się procesu wdowa i jej córeczka otrzymały od gminy Łowicz ok. 50 tys. zł. W owym czasie stanowiło to wartość 10 samochodów.

Kim był Witold Roland, kolega Eugeniusza Bodo? Naprawdę nazywał się Witold Konopka. Był synem aktorów Heleny i Teodora Konopka-Rolandów. Ukończył szkołę handlową, następnie studiował architekturę na Politechnice, ale przerwał studia i w 1920 r. debiutował w warszawskim Teatrze Polskim, gdzie pozostał do 1922r. Później grał w innych teatrach warszawskich.

W 1926r. wystąpił w filmie pt: „O czem się nie myśli”. Odtwarzał głównie role amantów i role komediowe, w teatrach rewiowych występował jako tancerz i piosenkarz. Pisano o nim: „z warunków fizycznych i z temperamentu żywa kopia ojca. Przerastał go jednak zdatnością aktorską, zwinną zdolnością do przeistaczania się w charakter, a co w synu romantyka najbardziej interesujące: vis comica”.

Jego brat Jerzy, również aktor, studiował prawo w Paryżu, a następnie pracował jako dziennikarz i urzędnik konsulatu polskiego we Francji. W 1929r. zaczął występować w Warszawie w teatrze Morskie Oko, prowadził też konferansjerkę. Następnie grał w innych teatrach stolicy, występował w filmach, pracował jako spiker w Polskim Radiu, pisał teksty kabaretowe.

Aneta Kapelusz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

tygodnikits.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.