Hodowcy z powiatu łowickiego boją się skutków wprowadzenia żółtej strefy ochronnej przed ASF

Czytaj dalej
Fot. Rafał Klepczarek
Rafał Klepczarek

Hodowcy z powiatu łowickiego boją się skutków wprowadzenia żółtej strefy ochronnej przed ASF

Rafał Klepczarek

Około stu osób pojawiło się w poniedziałek (12 sierpnia) w domu ludowym w Mastkach w gminie Chąśno. Hodowcy trzody chlewnej z terenów zagrożonych afrykańskim pomorem świń przyjechali do powiatu łowickiego wypracować z myśliwymi wspólną taktykę walki z rozprzestrzenianiem wirusa ASF przez dziki, które są głównym „nośnikiem” tej choroby.

Spotkanie było pokłosiem decyzji Komisji Europejskiej, która 6 sierpnia tego roku powiększyła żółtą strefę ochronną przed ASF w związku z pojawieniem się 26 lipca ogniska tej śmiertelnej choroby dla trzody chlewnej oraz dzików w Czerwińsku nad Wisłą, 17 kilometrów od granicy powiatu łowickiego. Żółty obszar objął w Łowickiem gminy Chąśno, Kocierzew Południowy, Kiernozia oraz część gminy wiejskiej Łowicz.

- Na tym terenie ponad 80 dużych (mających co najmniej 500 sztuk zwierząt - przyp. red.) producentów trzody chlewnej hoduje ok. 115 tys. sztuk świń - informuje Artur Moskwa, powiatowy lekarz weterynarii w Łowiczu, będący jednym z uczestników spotkania.

Jego inicjatorem był wicestarosta łowicki Piotr Malczyk, na którego zaproszenie do Mastek przyjechał m. in. Przemysław Kobacki, łowczy Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Łodzi. Pojawili się tam również hodowcy z województwa mazowieckiego, którzy już od kilku lat borykają się z problemami, jakie ze sobą niesie wykrycie wirusa ASF w sąsiedztwie ich chlewni.

Doktor Moskwa poinformował zebranych o obostrzeniach, jakie niesie ze sobą znalezienie się w żółtej strefie ochronnej. Transport świń do innych gospodarstw albo do rzeźni z terenu strefy żółtej musi być zaopatrzony w świadectwo zdrowia wystawione przez lekarza weterynarii. Każde przemieszczenie świń w obrębie strefy żółtej musi być zgłoszone do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w ciągu 2 dni. Normalnie hodowca ma na to 7 dni. Ponieważ rezerwuarem afrykańskiego pomoru świń są dziki, to każde padnięte lub ustrzelone zwierzę tego gatunku musi zostać przebadane laboratoryjnie na obecność ASF w organizmie. Przed objęciem żółtą strefą fragmentu powiatu łowickiego, będącym jednym z wieprzowych zagłębi w Łódzkiem, na takie badania wysyłano jedynie zwierzęta, co do których istniało podejrzenie, że mogą być nosicielami groźnego schorzenia. Jest to prosta droga do tego (jeśli dzik będzie miał ASF), aby żółta strefa ochronna stała się czerwoną, czyli obszarem objętym ograniczeniami, związanymi z produkcją i handlem wieprzowiny.

Powiatowy lekarz weterynarii w Łowiczu uczulał rolników, aby kładli nacisk na przestrzeganie zasad bioasekuracji, która w strefie żółtej obejmuje nie tylko maty dezynfekcyjne w wejściach do chlewni, ale także zabezpieczenie wjazdów na teren hodowli przed przedostaniem się choroby z np. błotem na kołach pojazdów rolniczych.

Hodowcy ze strefy objętej żółtą strefą ochronną obawiają się pogorszenia opłacalności produkcji wieprzowiny. Co prawda, w przypadku strefy żółtej, można swobodnie sprzedawać ją do krajów Unii Europejskiej, ale takiego mięsa nie kupią już w USA czy Chinach. - Obawiamy się tego, że ubojnie i zakłady mięsne wykorzystają tę sytuację, aby wymusić na nas zmniejszenie cen za dostarczaną wieprzowinę - mówi jeden z hodowców. - Jeśli zostaniemy zmuszeni do tuczu nakładczego, a więc kontraktowego system produkcji trzody chlewnej, to staniemy się niewolnikami w naszych gospodarstwa, nie mającymi większego wpływu na oferowaną nam cenę.

Wicestarosta Piotr Malczyk poinformował zebranych, iż prowadzone są rozmowy z odbiorcami mięsa, aby nie podejmowały kroków godzących w dobro producentów wieprzowiny ze strefy, w której nigdy nie stwierdzono przypadku ASF, a ma ona jedynie charakter profilaktyczny.

Na spotkaniu poinformowano, iż firma Food Service z Rawy Mazowieckiej będzie dokonywać uboju świń z powiatu łowickiego we wtorki i piątki.

Dużo emocji wzbudziła dyskusja między hodowcami a myśliwymi. Ci pierwsi uważają, że problem ASF w Polsce były już dawno rozwiązany, gdyby „dziki wybito do zera”. Byli także rozgoryczeni faktem, iż żółta strefa objęła tę część powiatu łowickiego, w którym dość trudno spotkać dzikiego przodka świni hodowlanej.

- Jak mamy polować na dziki, jak te grasują głównie nocą, a nie mamy prawa, poza pewnymi wyjątkami, używać sprzętu nokto i termowizyjnego? - pytał retorycznie Przemysław Kobacki, łowczy okręgowy z Łodzi. - Poprzyjcie naszą petycję w tej sprawie, to skuteczniej będziemy polować na ten zwierzęcy rezerwuar ASF.

Hodowcy skarżyli się także na to, że myśliwy odmawiają odstrzału zgłoszonych im dzików, gdyż te znajdują poza rewirem ich koła łowickiego.

- To wyjątkowa sytuacja, więc w każdym powiecie powinni być dyżurujący myśliwi, którzy w razie potrzeby podejmą skuteczną akcję - uważa inny z hodowców, którzy pojawili się na poniedziałkowym spotkaniu w gminie Chąśno.

Z kolei łowczy Kobacki narzekał na „pseudo-ekologów”, którzy uniemożliwiają polowania na dziki. Uznał to za szkodliwą modę.

Spotkanie w Mastkach zakończyło się powołaniem grupy hodowców, która przekaże wypracowane postulaty m. in. Szymonowi Giżyńskiemu, pełnomocnikowi rządu ds. działań związanych z wystąpieniem afrykańskiego pomoru świń na terytorium RP oraz ministrowi rolnictwa Janowi Ardanowskiemu.

Pierwszy przypadek ASF zanotowano w Polsce 14 lutego 2014 roku. Od tego czasu wykryto już 1.516 przypadków tej mocno zaraźliwej choroby u dzików oraz ponad 200 ognisk zakaźnych u świń. Ta niezwykle kosztowana w zwalczaniu choroba stwierdzona została u zwierząt w województwach: podlaskim, lubelskim, mazowieckim oraz warmińsko-mazurskim. Służby nadzoru weterynaryjnego podejrzewają, że została ona przywleczona przez chore dziki z terenu Białorusi.

ASF nie jest groźny dla człowieka, ale jego likwidacja jest niezwykle kosztowana. Szacuje się, że walka z chorobą w ognisku liczącym około 40 świń, to koszt 720 tys. zł.

Specjaliści przypominają, że w przypadku wprowadzenia wirusa do stada śmiertelność może sięgnąć nawet 100 proc. jego osobników. Przenoszenie ASF jest możliwe drogami bezpośrednimi (np. przez kontakt zwierząt z krwią, moczem, nasieniem) oraz pośrednimi (np. żywność, odzież, pojazdy).

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać najnowsze wydanie Tygodnika ITS.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Tygodnika ITS
  • najnowsze e-wydanie Tygodnika ITS
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Rafał Klepczarek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

tygodnikits.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.