Kominiarz przynosi szczęście, bo chroni przed utratą zdrowia, życia i dobytku

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Roman Bednarek

Kominiarz przynosi szczęście, bo chroni przed utratą zdrowia, życia i dobytku

Roman Bednarek

Dobrze jest zaprosić kominiarza do swojego domu, aby uniknąć zagrożeń. Im więcej chętnych się znajdzie, tym czyszczenie komina mniej kosztuje.

Sezon grzewczy to okres, w którym w domach czyha najwięcej niebezpieczeństw. Wynikają one ze stanu przewodów kominowych i działającej wewnątrz domów lub mieszkań wentylacji. A także z nieumiejętnego użytkowania urządzeń grzewczych czy wentylacyjnych. Można zapobiec niebezpiecznym wypadkom: wystarczy zaprosić do domu kominiarza.

- Kominiarz dokona przeglądu urządzeń grzewczych i wentylacyjnych, sprawdzi stan komina i doradzi, co należy zrobić, aby bezpiecznie przetrwać zimę - przekonuje Marcin Ziombski, mistrz kominiarski ze Skierniewic, prezes Krajowej Izby Kominiarzy. - Tymczasem dzwoni się po kominiarza jak spadnie śnieg, jest zimno, chce się uruchomić ogrzewanie, a tu w piecu nie chce się palić. Tymczasem warto o stan instalacji kominowej zadbać wcześniej. Pomijając już, że regularne przeglądy są wymagane prawem budowlanym, dokonując ich chronimy siebie i rodzinę przed niebezpieczeństwem zatrucia tlenkiem węgla lub wywołania pożaru. Z roku na rok odnotowujemy rosnącą liczbę takich przypadków.

Ze statystyk wynika, że Polska centralna znajduje się na szarym końcu pod względem korzystania z usług kominiarskich.

- Najlepiej to wygląda w Wielkopolsce i na południu Polski, natomiast świadomość konieczności dbania o kominy i systemy wentylacyjne maleje, im bardziej przesuwamy się w kierunku wschodnim - ocenia mistrz kominiarski.

Koszt przeprowadzenia przeglądu domowych instalacji sięga 150-200 zł. Natomiast za przeczyszczenie komina trzeba zapłacić ok. 100 zł. - Może o chęci korzystania z usług kominiarskich decyduje ich cena? - zastanawia się mieszkaniec Skierniewic. - Mój znajomy z Małopolski mówi, że jak kominiarz idzie przez wieś, to wszyscy czyszczą kominy, bo to kosztuje tylko 50 złotych.

Kominiarze mają inne zdanie na ten temat.

- Ceny naszych usług wszędzie są podobne, a rzeczywisty koszt rozbija się o liczbę chętnych - tłumaczy Krzysztof Ziombski, prezes łódzko-mazowieckiego oddziału KIK. - Jeśli jest więcej chętnych, koszty inaczej się rozkładają. Czasem wysyłałem ekipę w teren powiatu skierniewickiego, ale w danej miejscowości na czyszczenie komina zgadzały się dwie lub jedna osoba. Wiadomo, że wtedy koszt usługi rośnie. Gdyby było tylu chętnych, co we wspomnianej wsi małopolskiej, koszt byłby taki, jak tam.

Mistrzowie kominiarscy sugerują, że czasem o bezpieczeństwie decyduje właściwe użytkowanie urządzeń domowych, chociażby wyciągu kuchennego.

- Podczas gotowania pani domu często włącza wyciąg, który wysysa powietrze z pomieszczenia, przez co przestaje działać wentylacja, bo nie ma naturalnej cyrkulacji powietrza. Jeśli w tym samym czasie pali się w kominku lub w piecyku gazowym, czad może wypełnić przestrzeń pomieszczenia - tłumaczy Marcin Ziombski. - W takiej sytuacji dobrze jest na czas działania wyciągu uchylić okno, wówczas wszystko się unormuje i wentylacja zacznie działać.

Jeśli dokonaliśmy przeglądu komina i systemu wentylacyjnego i wszystko jest w porządku, dobrze jest jednak zaopatrzyć się w czujniki czadu lub zadymienia. Najtańszy czujnik kosztuje ok. 50 zł, ale mistrzowie kominiarstwa nie polecają go. - Lepiej dołożyć 100 zł i nabyć czujnik ostrzegający i przed czadem, i przed zadymieniem - podkreśla Marcin Ziomski.

Ciągle popularnym paliwem w domowych piecach jest węgiel. Kominiarze zgadzają się z opinią mieszkańca Skierniewic, że węgiel powinno się spalać nie od dołu, lecz od góry - wówczas wydobywające się gazy są dokładniej spalane. Jest to korzystne nie tylko dla środowiska, ale i dla zdrowia, bo jeśli nawet spaliny dostaną się do pomieszczenia domowego, są mniej szkodliwe dla zdrowia i życia.

Roman Bednarek

dziennikarz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.