Listy do redakcji

Czytaj dalej
Fot. Sławomir Burzyński
Czytelnik

Listy do redakcji

Czytelnik


Dotąd byłem zadowolony i szczyciłem się tym, że jestem mieszkańcem tego miasta i regionu - pisze rozżalony Zygmunt Czech.

Do Redakcji ITS 



Do pracy w Skierniewicach przybyłem 01.09.1976r. z terenów woj. małopolskiego, gdzie się urodziłem i wychowałem. Miasto Skierniewice wybrałem jako drugą moją małą ojczyznę na dalsze życie. Tu założyłam rodzinę z rodowitą mieszkanką Skierniewic, kupiłem dom i osiedliłem się na stałe.

Dotąd byłem zadowolony i szczyciłem się tym, że jestem mieszkańcem tego miasta i regionu.

Obecnie, po 38 latach, zacząłem powątpiewać w sens dalszego mieszkania w tym mieście, a to za przyczyną lekceważącego traktowania mnie przez kierownictwo Zakładu Wodociągów i Kanalizacji "WOD-KAN" (instytucji podlegającej Urzędowi Miasta), z którym usiłuję spotkać się już od wiosny ub. roku w celu wyjaśnienia kwestii świadczonych przez ten zakład usług oraz opłat za nie.

W pierwszej połowie 2009 roku na mojej posesji wybudowałem przydomową oczyszczalnię ścieków - wykonawcą była firma posiadająca wszystkie wymagane atesty - Instytut Ochrony Środowiska oraz Państwowego Zakładu Higieny; przed rozpoczęciem budowy zamiar rozpoczęcia robót budowlanych został zgłoszony do Prezydenta Miasta Skierniewice - nie było sprzeciwu. Wg instrukcji eksploatacji tejże oczyszczalni "...zagospodarowaniem osadów powinna zająć się administracja lokalna(Zakład Komunalny), który zapewnia opróżnienie osadników z indywidualnych gospodarstw (...) oraz zorganizuje zbiorcze unieszkodliwianie i zagospodarowanie tych osadów".


Jeden raz w każdym roku - 2010, 2011, 2012 WOD-KAN wykonywał usługę opróżnienia oczyszczalni z pozostałości procesu biodegradacji ścieków, pobierając za to każdorazowo opłatę w kwocie brutto 42,91 zł.


W roku 2013 usługa została wykonana, ale faktura opiewała już na kwotę 85,22 zł brutto, tj. podwyżka o 98,6 %! Nie mogłem z tym się zgodzić i uiściłem opłatę taką, jak dotąd, zgłaszając w sekretariacie potrzebę spotkania z Prezesem Zakładu- do dziś bez rezultatu. Za którymś telefonem do WOD-KAN-u "miałem przyjemność" rozmawiać z Panią Kierownik działu zajmującego się wywozem nieczystości, która mi oznajmiła, że Zakład nie będzie opróżniał naszej oczyszczalni, gdyż zabraniają tego przepisy i instrukcje.

Od maja ubiegłego roku oczyszczalnia nie jest opróżniana i nie wiem, co dalej- czy owe nieczystości mam wypompować na ulicę, czy lepiej do rzeki?


Kolejny problem nastręcza dostarczanie wody oraz pobór za to opłat.


Ponieważ jestem krańcowym odbiorcą wody z wodociągu, do mojego domu napływają wszelkie zanieczyszczenia w nim się znajdujące, wymagające od Zakładu Wodociągów okresowego czyszczenia, co oczywiście nie jest wykonywane, a jeśli już, to sporadycznie. Pociąga to konieczność ciągłej wymiany przeze mnie filtrów oczyszczających wodę.

Od czasu, gdy wraz z żoną zamieszkaliśmy w naszym domu(16 lat temu), uiszczaliśmy opłaty za wodę na podstawie samodzielnie dokonywanych odczytów z wodomierza, w terminach dla nas dogodnych. W pewnym momencie zawitała do nas pracownica WOD-KAN celem dokonania odczytu z wodomierza i poinformowała, że będzie czynność tę wykonywać co dwa miesiące- kilka razy to się sprawdziło.


W końcu sierpnia br. (byliśmy w domu) w skrzynce na listy znaleźliśmy kartkę od Zakładu Wodociągów o treści: "W związku z brakiem możliwości odczytu Pańskich wodomierzy... Odczyt należy podać w przeciągu (?) 3 dni... "oraz z odręcznym dopiskiem w kolorze czerwonym: "Ostatni odczyt 11.04.2014". Jak to interpretować? Czy to zarzut pod naszym adresem, że zamiast co dwa miesiące, pracownik Zakładu zjawia się po ponad 4,5 miesiąca po to, żeby wrzucić kartkę do skrzynki i to wtedy, gdy wystawiona faktura pociąga za sobą płatność zbiegającą się w czasie z rata od podatku nieruchomości, który wszyscy płacą w tym samym, wiadomym terminie? Czy nie lepiej byłoby wyznaczyć terminy co dwa miesiące, w których odbiorcy mieliby obowiązek podawać stan liczników wody i regulować płatności o wiele mniejsze, a nie hurtem, w czasie, gdy występuje rata podatku? Czy ktoś się zastanowił, że może emerytom nie wystarczy na wykupienie leków? I w związku z tym po co zatrudnianie pracownika, które,u pensję muszą niewątpliwie fundować klienci WOK-KAN?


Na marginesie trzeba stwierdzić, że zainstalowany 16 lat temu wodomierz wraz z podłączeniem do mojego domu wodociągu nigdy nie był przez dostawce wody wymieniany - wg mojej wiedzy, wymiana powinna następować co 10 lat.


O tym wszystkim chciałem porozmawiać z Prezesem Zakładu; zadzwoniłem do sekretariatu i poprosiłem o umówienie spotkania. Kiedy nie mogąc doczekać się odzewu, kolejny raz zadzwoniłem. Pani sekretarka oświadczyłam mi, że "przekazała Prezesowi sprawę, ale on nie chce się ze mną spotkać".

Czy dopuszczalne jest, aby Prezes Spółki Miejskiej, reprezentujący władze tego miasta, w ten sposób traktował mieszkańców, a zarazem swoich klientów? Wstrzymam się od komentarzy.


Zawiedziony działalnością władz samorządowych, Zygmunt Czech

Czytelnik

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.