Łowiczanin wygrał 200 tys. zł zadośćuczynienia za niesłuszny areszt

Czytaj dalej
Fot. Maciej Stanik
Rafał Klepczarek

Łowiczanin wygrał 200 tys. zł zadośćuczynienia za niesłuszny areszt

Rafał Klepczarek

Paweł G. z Łowicza wywalczył przed Sądem Okręgowym w Łodzi 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia za to, że półtora roku niesłusznie spędził w areszcie. 33-letni dziś łowiczanin został oskarżony o zabójstwo staruszki. Dwa lata temu został uniewinniony od tego zarzutu przez sądy pierwszej i drugiej instancji.

Wszystko zaczęło się 22 grudnia 2010 roku na jednej z posesji przy ul. Wyspiańskiego na łowickim osiedlu Górki. Samotnie mieszkała tam 82-letnia Aleksandra P. Uczący się w miejscowym Seminarium Duchownym Paweł G. pomagał starszej pani w robieniu zakupów, myciu okien oraz domowych porządkach.
W zamian garażował na jej posesji swojego volkswagena. Sąsiedzi zgodnie twierdzą, że był to bardzo uczynny i spokojny człowiek. Pani Ola, jak mówili o sąsiadce, bardzo się z nim zżyła. Także on miał ją traktować jak członka najbliższej rodziny.
Do tragicznych wydarzeń doszło cztery lata temu tuż przed grudniowymi świętami. Aleksandra P. widziana była na os. Górki, gdy robiła zakupy w osiedlowym sklepiku. Kilkanaście minut po godz. 15 na jej posesji pojawił się Paweł G. Mężczyzna pożyczył od sąsiadów szypę i odśnieżył wjazd do garażu. Jak sam twierdził, przyszedł tam jedynie po to, aby "przepalić" swoje auto. Przed godz. 16 niedoszły duchowny pojawił u sąsiadów i poinformował ich, że Aleksandra P. nie żyje. Mężczyzna twierdził, że "być może została zamordowana".
Paweł G. sam wezwał policję. Gdy na miejscu pojawili się śledczy, to na podłodze znaleźli zwłoki 82-letniej kobiety. Miała ona na szyi zawiązany na supeł sznur od czajnika.
Ślady wskazywały na to, że duszono ją też rękoma. Mieszkanie było splądrowane. Z uszu i ręki kobiety zniknęła złota biżuteria, z którą nigdy się nie rozstawała.
Jeszcze tego samego dnia łowiczanin został aresztowany. Prokuratura Rejonowa w Łowiczu postawiła mu zarzut zabójstwa Aleksandry P. 33-letni dziś mężczyzna nie przyznawał się konsekwentnie do winy. Twierdził, że kobietę po raz ostatni widział żywą dzień wcześniej, gdy razem oglądali telewizję.
Zdaniem śledczych, badanie wariograficzne oskarżonego o zabójstwo starszej pani, przeprowadzone popularnym wykrywaczem kłamstw, nie pozwoliło wykluczyć go z grona podejrzanych. Na ciele ofiary znaleziono także jego ślady zapachowe.
Sąd Okręgowy w Łodzi w połowie 2012 roku uniewinnił łowiczanin. Ten nie krył wzruszenia, gdy ogłaszano korzystny dla niego wyrok. Twierdził, że cały czas wierzył, iż sprawiedliwość zatriumfuje. Rok później złożył w sądzie wniosek o finansową rekompensatę za poniesione szkody moralne i przebywanie w areszcie. Domagał się 400 tys. zł zadośćuczynienia i 23,4 tys. zł odszkodowania za utracone zarobki. Paweł G. twierdził, że pobyt w zakładzie karnym było dla niego szokiem, traumą i tragedią, gdyż był bity przez więźniów, wyśmiewany przez strażników i przebywał w zawilgoconej i zaszczurzonej celi.
Prokuratura zapewniała natomiast, że były to standardowe pomieszczenia w Łowiczu i Łodzi, do których trafiają aresztanci. Sąd Okręgowy w Łodzi uznał stanowisko śledczych mówiące, iż łowiczaninowi nie należy się odszkodowanie za utracone zarobki, gdyż w czasie zatrzymania pozostawał na utrzymaniu matki.
Ostatecznie niedoszły ksiądz wywalczył w sądzie 200 tys. zł zadośćuczynienia za niesłuszny areszt. Po ogłoszeniu wyroku nie krył radości. Nie chciał jednak rozmawiać z mediami o tym, co zrobi z pokaźną kwotą przyznaną mu przez wymiar sprawiedliwości.
Orzeczenie łódzkiego sądu prawdopodobnie uprawomocni się jeszcze w tym tygodniu. Paweł Sobczak, adwokat łowiczanina twierdzi co prawda, że nie ma jeszcze decyzji co do złożenia ewentualnej apelacji, ale tak naprawdę Paweł G. czeka na ruch prokuratury.
- Nie będziemy kwestionować tego orzeczenia sądu, gdyż zadajemy sobie sprawę, że apelacja nie byłaby skuteczna - informuje Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Wszystko wskazuje więc na to, że to już finał więziennej i sądowej męki, którą musiał przejść niesłusznie oskarżony o zbrodnię łowiczanin. Nadal nie wiadomo jednak, kto stoi za okrutnym mordem starszej pani.
- Na pewno, gdy pojawią się nowe okoliczności rzucające światło na zabójstwo z 2010 roku, to wnikliwie je zbadamy - zapowiada Magdalena Bursa, prokurator rejonowy w Łowiczu. - Na razie jednak nie pojawiło się nic nowego w tej sprawie.
Także mieszkańcy Górek do dziś zastanawiają się, kto zabił niewadzącą nikomu starszą kobietę. - To nie mógł być ktoś obcy, bo takiego na pewno ludzie by zauważyli na osiedlu, na którym domek stoi przy domku - uważa jeden z mieszkańców tego największego w mieście skupiska domów jednorodzinnych.
Współpraca wiesław Pierzchała

Rafał Klepczarek

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.