Rafał Klepczarek

Niechciany prezent za publiczne pieniądze

Karina Sędkowska-Staszewska nie widzi nic zdrożnego, w tym co stało się w połowie grudnia Fot. Rafał Klepczarek Karina Sędkowska-Staszewska nie widzi nic zdrożnego, w tym co stało się w połowie grudnia
Rafał Klepczarek

Po naszej publikacji sprzed paru tygodni, dotyczącej występu radnej miejskiej Kariny Sędkowskiej-Staszewskiej na spotkaniu opłatkowym, wybuchła burza. Wiele osób było zszokowanych tym, że akompaniujący jej na pianinie brat zainkasował za to ponad 2 tys. zł. Tym bardziej, że... nikt z seniorów go tam nie zapraszał.

Pod koniec lutego nasi Czytelnicy zainteresowali się umową podpisaną przez władze miasta z Piotrem Sędkowskim. W jej ramach otrzymał on 2.250 zł brutto za "opracowanie i wykonanie koncertu" podczas spotkania wigilijnego członków Klubu Seniora Radość. Odbył się on 16 grudnia 2014 roku w restauracji Zacisze. Wybrana kilka tygodni wcześniej radna miejska z PiS podczas imprezy zaśpiewała kilka kolęd. Zapewnia, że zrobiła to całkowicie za darmo. Co jednak na koncercie robił jej brat i jak doszło do podpisania samej umowy z burmistrzem Krzysztofem Kalińskim, który jest sympatykiem PiS?
Anna Bieguszewska, szefowa KS Radość twierdzi, że nie zapraszała na imprezę brata radnej, a ona sama miała w czasie kampanii wyborczej deklarować, że zaśpiewa za darmo dla seniorów. - Nic nie wiem o żadnej umowie zawartej z jej bratem i nikt ze mną tego nie uzgadniał - dodaje Anna Bieguszewska, która podobnie jak inni seniorzy była zdziwiona pojawieniem się akompaniatora radnej.
Karina Sędkowska-Staszewska jest natomiast zdziwiona całym zamieszaniem wokół grudniowego występu. - Rozmawiając z panią Bieguszewską na temat występu była mowa o tym, że będzie akompaniował mi brat - mówi radna. - Logiczne jest, że każda usługa kosztuje. Na temat pieniędzy jednak nie rozmawiałyśmy. Koncert tak się podobał, że dziękowano nam w prasie.
Z naszych ustaleń wynika, że radna zgłosiła się do sekretarz miasta Marii Więckowskiej, która przedłożyła do podpisu umowę burmistrzowi Łowicza. Miał to być prezent dla seniorów, którego "cenę" także negocjowała przedstawicielka PiS. Krzysztof Kaliński zapewnia, że przy zawieraniu kolejnych umów przez miasto będzie pilnował, aby nie dochodziło do podobnych sytuacji.
Szczegółowo o tej bulwersującej opinię społeczną sytuacji napiszemy w czwartkowym wydaniu "Dziennika Łódzkiego" oraz papierowej i internetowej odsłonie tygodnika "ITS".

Rafał Klepczarek

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.