Roman Bednarek

Nocny spacer bosego czterolatka po Skierniewicach

Nocny spacer bosego czterolatka po Skierniewicach
Roman Bednarek

Około północy z 15 na 16 kwietnia dyżurny skierniewickiej policji otrzymał zgłoszenie, że ulicami Skierniewic spaceruje... boso, niekompletnie ubrany, czteroletni chłopiec. Zauważył go i zaopiekował się nim kierowca samochodu ciężarowego, po czym powiadomił o tym fakcie policję.

Po otrzymaniu zgłoszenia o północy z 15 na 16 kwietnia, we wskazane miejsce natychmiast udał się patrol skierniewickiej policji. Czteroletnim chłopcem, ubranym jedynie w koszulkę z krótkim rękawem i w nałożoną pieluchę, zaopiekował się kierowca samochodu ciężarowego. To on zawiadomił policję

- Policjanci zabrali dziecko do radiowozu i okryli, chroniąc je przed wyziębieniem, bo chłopiec był zmarznięty, ale spokojny i nie płakał - relacjonuje zdarzenie komisarz Magdalena Studniarek, rzecznik skierniewickiej policji. - Nie potrafił powiedzieć, jak się nazywa, ani gdzie mieszka. Na miejsce, położone w pobliżu jednego z największych skierniewickich skrzyżowań przyjechała karetka. Jednak malec nie chciał wysiadać z radiowozu.

Magdalena Studniarek chwali rekcję kierowcy ciężarówki, dzięki któremu zakończyła się nocna wędrówka chłopca i malec nie był już narażony na żadne niebezpieczeństwo

Policjanci w asyście ratownika medycznego zawieźli chłopca do skierniewickiego szpitala, gdzie chłopiec został poddany badaniom. Na szczęście jego stan był dobry, zatem maluch nie wymagał hospitalizacji.

Po kilkunastu minutach od zgłoszenia do policjantów, którzy stali pod szpitalem, podeszły dwie kobiety.

- Jak się okazało, była to matka chłopca i siostra małego uciekiniera. Matka była trzeźwa - relacjonuje Magdalena Studniarek. - Z ich relacji wynikało, że chłopiec, wykorzystując nieuwagę opiekunów, niepostrzeżenie wyszedł z domu i oddalił się kilkaset metrów od miejsca zamieszkania.

Kobiety, jak tylko zauważyły, że maluch zniknął z domu, natychmiast wyszły na poszukiwania. Gdy nie nie znalazły chłopca, chciały zasięgnąć informacji w szpitalu.

Policja pod nadzorem skierniewickiej prokuratury prowadzi postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Gdy okoliczności tego zdarzenia będą ustalone, zostanie podjęta decyzja o ewentualnych konsekwencjach karnych wobec osoby lub osób odpowiedzialnych, za narażenie chłopca na niebezpieczeństwo utraty zdrowia a nawet życia.

Roman Bednarek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.