Sąd uznał, że urzędniczka składała fałszywe zeznania
Sąd uznał, że pracownica Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Łowiczu składała fałszywe zeznania. Czy urzędniczka, który w świetle wyroku nie cieszy się już nieposzlakowaną opinią, straci stanowisko?
Prokuratura zarzuciła mieszkance Łowicza, że dwa lata temu, będąc przesłuchiwana w sądzie w charakterze świadka, zeznała nieprawdę.
Sędzia Anna Kwiecień- Motylewska uznając, że faktycznie doszło do naruszenia prawa, umorzyła warunkowo postępowanie karne wobec urzędniczki na okres dwóch lat. Nakazała także zapłacić jej 150 zł tytułem pokrycia kosztów sądowych. Takie orzeczenie związane jest z faktem, że oskarżona nie była wcześniej karana, a jej czyn „miał charakter incydentalny”. Nieznaczna ma być także jego szkodliwość społeczna. Zdaniem sądu przyczyną niezgodnego z prawem zachowania kobiety ma być konflikt z byłym partnerem, który podejmuje wobec niej negatywne działania.
- Jestem niewinna - zapewnia pracownica MOPS. - Sąd nie miał dowodów na to, że składałam fałszywe zeznania.
Co na to Marek Dziedziela, dyrektor MOPS w Łowiczu? - W tej sytuacji wystąpię do sądu o odpis wyroku i po otrzymaniu skonsultuję jego treść z prawnikiem - informuje przełożony kobiety.
Wyrok Sądu Rejonowego w Łowiczu jest nieprawomocny. Już odwołała się od niego prokuratura, a planuje uczyć to pracownica MOPS i skonfliktowany z nią były partner.
Więcej w piątkowym (23 września) wydaniu "ITS" oraz internetowej odsłonie naszego tygodnika na tygodnikits.pl.