Łukasz Saptura

Skierniewiccy seniorzy z utęsknieniem czekają na koniec pandemii

Skierniewiccy seniorzy z utęsknieniem czekają na koniec pandemii
Łukasz Saptura

Odwołane spotkania klubowe, wakacyjne wyjazdy oraz próby zespołów artystycznych - tak wygląda rzeczywistość klubów seniora nie tylko w Skierniewicach. Teraz pozostaje im kontakt telefoniczny oraz pobyt na działce w bardzo kameralnym gronie.

Bogumiła Pięcek, przewodnicząca klubu seniora „Przyjaźń” wylicza wydarzenia, które nie odbyły się i nie odbędą z powodu pandemii:

- Zawiesiliśmy cotygodniowe spotkania klubowe. Nie zorganizowaliśmy Dnia Kobiet, Dnia Mężczyzny, nie odbyło się spotkanie wielkanocne. Planowaliśmy wspólnego grilla w maju. Pod dużym znakiem zapytania stoi nasz wyjazd na przełomie czerwca i lipca.

Jak zapewnia Bogumiła Pięcek, jej klubowi podopieczni dostosowali się do epidemicznych obostrzeń - noszą maseczki, siedzą w domach, a jeżeli wychodzą, to jedynie na swoje działki.

„Nie poddawać się” radzi Elżbieta Nowak, przewodnicząca klubu seniora „Zacisze”.

- Brakuje spotkań, rozmów na żywo, bezpośredniego kontaktu. To nie jest komfortowa sytuacja, zwłaszcza jeżeli ktoś nie ma swojego domu z ogródkiem i mieszka w bloku. Dlatego tak ważne jest wspieranie się nawzajem.

Żeby nie siedzieć bezczynnie, w pierwszym tygodniu pandemii klubowiczki szyły maseczki.

Członkom skierniewickiego Klub Seniora „Ustronie” również pozostaje kontakt mailowy oraz telefoniczny. Niektóre z osób korzystają ze Skype.

W trosce o zdrowie seniorzy ograniczyli swoją aktywność w przestrzeni publicznej. Klub znany między innymi z promowania folkloru oraz tradycji ludowej musiał odwołać swój udział w przeglądzie ogólnopolskim na Dolnym Śląsku. Odwołalne zostały również wyjazdy wakacyjne.

Jednak mimo wszystko seniorzy nie podają się i cały czas ćwiczą.

- Uczymy się nowych tekstów. Ponieważ nie możemy robić prób z kapelą na żywo, nagrywamy piosenki na płyty i potem odtwarzamy - mówi przewodnicząca klubu seniora „Ustronie”, Elżbieta Rusiecka-Kucharska.

Swoim śpiewem seniorzy wspierają klubowiczów, którzy nie mogą wychodzić z domów. Śpiewają przed posesją, w przepisowej odległości. W ten sposób nie czują się osamotnieni.
W pomoc włączyły się również dzieci oraz wnuki seniorów z „Ustronia” - robią codzienne zakupy oraz kupują leki.

Łukasz Saptura

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

tygodnikits.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.