Wędkarz wyłowił ze skierniewickiego zalewu ludzkie zwłoki

Czytaj dalej
Magdalena Grajnert

Wędkarz wyłowił ze skierniewickiego zalewu ludzkie zwłoki

Magdalena Grajnert

Makabrycznego odkrycia dokonał w sobotę, 23 maja wędkarz łowiący ryby w skierniewickim zalewie Zadębie. Zarzucił spinning i zaczął holować do brzegu coś, co początkowo wziął za plastikową torbę. Okazało się, że była to kurtka. Szarpnął kilka razy, obiekt zbliżył się, a wtedy wędkarz zobaczył... ludzką twarz.

Pan Wojciech widział całą sytuację, od momentu zahaczenia ciała człowieka i chwili, w której pan Dariusz zobaczył ludzką twarz w wodzie. Pan Wojciech spokojnie i chętnie opowiada o wydarzeniach sobotniego popołudnia:

– My tu codziennie na ryby przychodzimy, ja jestem zawsze po 14.00. I to ciało widzieliśmy. Ono raz było bliżej tej strony, później zepchnęło je bliżej tamtej, bo wiatr zaczął silniejszy wiać.

Początkowo wędkarze myśleli, że ciągną do brzegu reklamówkę.

– A to kurtka była, z takim pasem na plecach i tak się wybrzuszyła, że całkiem jak torba wyglądała. A syn zahaczył go o tu, za ściągacz – pokazuje pan Wojciech.

– Syn doholował do brzegu i wtedy zobaczył, że to jednak kurtka jest. Pociągnął raz, drugi, a ciało się obróciło i twarz zobaczył tego mężczyzny. Bielutki był taki. A syn to rzucił wędkę i aż pod tamto drzewo pobiegł – pokazuje ręką pan Wojciech.

– Roztrzęsiony taki był, że ledwo papierosa zapalił – wspomina pan Wojciech. – I policja od razu przyjechała. Ciągnęli go bosakami aż do tamtych drzew i tam go dopiero wyciągnęli. I jakąś ranę na głowie miał.

Natychmiast na miejsce została wezwana policja, która wykonywała czynności procesowe. Jak się okazało, było to ciało 36-letniego mieszkańca Skierniewic. Sprawę prowadzi skierniewicka prokuratura. Zostały przesłuchane osoby najbliższe i świadkowie zdarzenia. W tej chwili prokuratura czeka na wyniki sekcji zwłok. Prowadzone postępowanie ma wyjaśnić okoliczności śmierci mężczyzny.

Na pytanie, czy nie przeraziły wędkarzy zwłoki ludzkie w skierniewickim zalewie, pan Wojciech się uśmiecha: – A bo to pierwsze ciało wyciągnięte? Ja w tym rogu wyciągnąłem jednego. Innym razem, ale to jeszcze zięć żył, zimą przy przeręblu człowiek pod wodą był, na wierzchu tylko włosy. Dwie godziny go wyciągali, a ja na tym mrozie czekałem.

Pan Wojciech spokojnie patrzy na spławik. Ryby biorą, wczoraj wyciągnął sporą sztukę.

Magdalena Grajnert

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.